13 kwietnia 2013

Sposób na zmęczone nogi.

Pamiętacie jak pisałam Wam, że ostatnio rozkleiły mi się buty? (kozaki) I to w tym samym czasie oba! No ale jakoś przebolałam i je po prostu wyrzuciłam bo nic się nie dało z nimi zrobić. Na drugi dzień pojechałam i kupiłam sobie nowe kozaki. I co najlepsze? Przeszłam w nich po podwórku i rozkleiła się w jednym bucie podeszwa, w dzień ich kupna. Chyba już mam pecha co do takich butów bo jak nie podeszwa to fleki zaraz gdzieś pogubiłam. Odebrałam buty z reklamacji i odrazu pomaszerowałam wczoraj w nich do szkoły. Wracając czułam, że nie jest to najlepszy dzień dla moich nóg bo miałam straszne odciski i pięty obtarte.
Dlatego też przypomniałam sobie o saszetce z paczki Perfecty :) I wzięłam się za zabieg.
Nie było lepszej okazji jak bolące stopy, żeby wypróbować ten produkt.

Peeling wulkaniczny
Ciekawa byłam jego działania, bo ja robię złuszczanie stopom peelingiem do ciała. Więc szukałam tu czegoś nadzwyczajnego co peelling do ciała nie ma. No i nie znalazłam... Jest to peeling o konsystencji kremu i nie widocznych drobinkach. Ścieralność określam jako dobrą, stopy nie są o dziwo czerwone po wykonanej czynności masażu. Nie ma żadnego problemu ze spłukaniem kosmetyku ze skóry - co się zdarza w niektórych peelingach, że kryształki trudno się usuwa. Zapach jest miły i delikatny, bardzo podobny jak w przypadku jego brata (klik). Skóra o dziwo po użyciu jest miękka i gładka. Porównywałam z drugą stopą i widać wyraźną poprawę. Peeling pozostawia coś w stylu lekkiego filmu, ale w ogóle nie przeszkadza.
Saszetka starczy mi na 2 razy.
Przepraszam za inne kolory ale robione w sztucznym świetle

Maska-serum do stóp
Maskę-serum zastosowałam zaraz po peelingu. Konsystencja jest dość gęsta, kremowa i dobrze się rozsmarowuje. Maskę należy pozostawić na 15 minut i resztki wsmarować. Tak też zrobiłam :)
Poleżałam sobie 15 minut i zdziwiłam się że tak dużo kremu się wchłonęło. A niestety taka saszetka starczyła mi tylko na 1 raz. Po wsmarowaniu maski stopy nie zmieniły swojego nawilżenia ani gładkości czy miękkości. Na drugi dzień niestety efektu brak.
cała saszetka kremu nałożona na stopy i nie widać dużej grubości

Podsumowanie?
Wystarczy użyć peelingu do ciała aby dobrze złuszczyć naskórek i posmarować stopy kremem nawilżającym tyle, że grubą warstwą i mamy ten sam efekt.

9 komentarzy:

  1. dobrze podsumowałaś ten preparaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och miałam nadzieję, że to jednak działa lepiej niż zwykły krem.. No trudno.
    P.S. Jeśli tylko masz ochotę to zapraszam do siebie na rozdanie :).

    OdpowiedzUsuń
  3. peeling dla mnie za słaby, a maska całkiem fajna

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar go wykonać po tej długiej zimie!

    OdpowiedzUsuń
  5. ojoj, kiepsko :( mogli się bardziej postarać

    OdpowiedzUsuń
  6. przydałoby się moim stopom;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem takie saszetki to ciekawy gadżet, ale nie do regularnego stosowania- dość drogo by to wychodziło. Wolę użyć zwykły peeling i krem do stóp :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakiś czas temu używałam tego cuda, ale szału nie było:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam pecha do kozaków...średnio co zimę kupuję dwie pary ; /

    Ja też wolę mocno nawilżającym kremem : ) ..u mnie Nivea się sprawdza ( ten najzwyklejszy ) : D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze. Postaram się odpowiadać na wasze pytania :) Pozdrawiam.