Dzisiaj kolejny poniedziałek z woskami :) Na tapetę idzie wosk o dość specyficznym aromacie z którym ja niestety się nie polubiłam - apple & pine needle.
Wyczuwalne aromaty: sosna, cyprys, cedr, słodkie jabłko.
Po odpaleniu wosku wyczuwalny jest bardzo intensywny zapach leśny. Z początku pomyślałam, że będzie to idealne odwzorowanie odświeżacza do łazienki. Jednak jest w tym zapachu coś co sprawia, że nie jest to pospolity zapach leśny. Niestety, ale słodkiego jabłka tutaj w ogóle nie czuć, a czasami można mieć wrażenie, że jest to zapach miętowy.
Mnie i moim domownikom zapach do gustu nie przypadł, ponieważ szybko potrafi wywołać ból głowy i jest niezwykle duszący.
Lepiej by było gdyby to jabłko dominowało, a zapach leśny pobrzmiewał gdzieś w tle.
Jeżeli ktoś lubi takie leśne aromaty to możecie kupić go tutaj.
Może miałyście?
17 listopada 2014
13 listopada 2014
Czwartek na paznokciach: Golden Rose 348
Już powoli zdrowieje, aczkolwiek z domu się nigdzie nie ruszam :) Niestety, ale brak chęci do pisania spowodowane jest osłabieniem organizmu, czyli nic mi się nie chce.
Dzisiaj jest na tyle dobrze, że przychodzę z czwartkiem na paznokciach, a w nim dziś piękna szarość od Golden Rose.
Lakier to świetna czysta szarość, bez dodatków fioletu czy beżu. Jest on dość jasny, aczkolwiek na paznokciach prezentuje się dość dobrze.
Lakier nie smuży, kryje po 2 cienkich warstwach i daje ładny połysk. Na 3 dzień od aplikacji zaczyna się ścierać i odpryskiwać.
Jak dla mnie idealny kolor na jesień :) A cena takiej buteleczki to ok. 3-4 zł :)
Lubicie szarości na paznokciach? Jak się podoba?
Dzisiaj jest na tyle dobrze, że przychodzę z czwartkiem na paznokciach, a w nim dziś piękna szarość od Golden Rose.
Lakier nie smuży, kryje po 2 cienkich warstwach i daje ładny połysk. Na 3 dzień od aplikacji zaczyna się ścierać i odpryskiwać.
Jak dla mnie idealny kolor na jesień :) A cena takiej buteleczki to ok. 3-4 zł :)
Lubicie szarości na paznokciach? Jak się podoba?
11 listopada 2014
Le petit marseillais żel pod prysznic mandarynka i limonka - warto?
No i dopadło mnie przeziębienie :( Pogoda niestety sprzyja chorobie i mnie to tej jesieni nie ominęło. Aczkolwiek kocyk, ciepła herbata, świeczki i dobra książka pomagają w kuracji :)
Swego czasu w blogsferze panował bum na nowo wprowadzone do drogerii kosmetyki Le petit marseillais. Większość było za sprawą programu ambasadorskiego, ale i ja się skusiłam na kupno żelu pod prysznic. Można powiedzieć, że ot tak z czystej ciekawości.
Żel zamknięty jest w dość fajnym prostokątnym opakowaniu z zamykaniem na klik. Szata graficzna jak najbardziej do mnie przemawia, chociaż, te zielone mandarynki jakoś mi tu nie pasowały. Poszukałam i nic na ten temat nie znalazła, jeżeli widziałyście zielone mandarynki dajcie znać :) Chyba, że grafik się zagalopował z tym zielonym.
Konsystencje żelu dostajemy dość lejącą i niestety nie kremową.
Ogólnie żel ten dobrze myje ciało, pieni się zadowalająco i nie wysusza skóry, ale także jej nie nawilża.
Jeżeli chodzi o zapach to zdecydowanie przeważa tu limonka i nie utrzymuje się kompletnie na skórze.
Cena takiego francuskiego żelu wynosi 8,99 zł / 250 ml
Dostępne są także wersje o pojemności 400 ml.
Powiem szczerze, że nic specjalnego, jak dla mnie dość przeciętny żel. Ja jednak wolę Isanę, która ma takie same właściwości, a zapachy nieco lepsze, no i cena nie przekracza 3 zł :)
Miałyście? Może inne produkty tej firmy są warte uwagi?
Swego czasu w blogsferze panował bum na nowo wprowadzone do drogerii kosmetyki Le petit marseillais. Większość było za sprawą programu ambasadorskiego, ale i ja się skusiłam na kupno żelu pod prysznic. Można powiedzieć, że ot tak z czystej ciekawości.
Żel zamknięty jest w dość fajnym prostokątnym opakowaniu z zamykaniem na klik. Szata graficzna jak najbardziej do mnie przemawia, chociaż, te zielone mandarynki jakoś mi tu nie pasowały. Poszukałam i nic na ten temat nie znalazła, jeżeli widziałyście zielone mandarynki dajcie znać :) Chyba, że grafik się zagalopował z tym zielonym.
Konsystencje żelu dostajemy dość lejącą i niestety nie kremową.
Ogólnie żel ten dobrze myje ciało, pieni się zadowalająco i nie wysusza skóry, ale także jej nie nawilża.
Jeżeli chodzi o zapach to zdecydowanie przeważa tu limonka i nie utrzymuje się kompletnie na skórze.
Cena takiego francuskiego żelu wynosi 8,99 zł / 250 ml
Dostępne są także wersje o pojemności 400 ml.
Powiem szczerze, że nic specjalnego, jak dla mnie dość przeciętny żel. Ja jednak wolę Isanę, która ma takie same właściwości, a zapachy nieco lepsze, no i cena nie przekracza 3 zł :)
Miałyście? Może inne produkty tej firmy są warte uwagi?
10 listopada 2014
Poniedziałek z Yankee Candle : Home sweet home
Po kilku dniach przerwy wracam do Was z woskowym poniedziałkiem. Dzisiaj będzie o wosku, który dość szybko skradł mi serce - home sweet home.
Wyczuwalne aromaty: cynamon, świeżo zaparzona herbata, korzenne przyprawy
Aromat podczas palenia wosku jest dość intensywny, dlatego należy go palić w małych ilościach i krótko. Pierwsze co czuć podczas rozpuszczania wosku to nuty korzenne, przyprawy, które zazwyczaj używa się w okolicach świąt, dalej wyczuwam trochę piernika. Żałuje, że nie czuć tu herbaty bo taki aromat byłby świetny :)
Czy przypomina mi dom?
Tak, ale w okresie świątecznym gdzie królują w kuchni korzenne przyprawy i ciepłe zapachy. Myślę, że częściej będę go odpalać w czasie przygotowań do świąt :)
Możecie kupić tutaj
Jak Wam się podoba?
6 listopada 2014
Czwartek na paznokciach: Wibo 1 coat manicure 14
Dzisiaj jak przystało na czwartek pokażę Wam kolejny lakier. Tym razem padło na typowo jesienny od wibo z serii 1 coat manicure o numerze 14.
Lakier ten to jak dla mnie ciemne bordo z domieszką brudnego różu. Wszystko zależy od kąta padania światła. Na pewno nie kryje przy 1 warstwie, bo wtedy są prześwity i kolor nie jest wcale nasycony. Dlatego też nazwa "1 coat manicure" mija się z prawdą. Wysycha dość szybko i nie robi smug. Całe szczęście nie odgniata się na nim pościel. Trwałość to u mnie standardowo 2-3 dni.
Cena: ok 7 zł/ 8,5 ml
Jak Wam się podoba? :)
Lakier ten to jak dla mnie ciemne bordo z domieszką brudnego różu. Wszystko zależy od kąta padania światła. Na pewno nie kryje przy 1 warstwie, bo wtedy są prześwity i kolor nie jest wcale nasycony. Dlatego też nazwa "1 coat manicure" mija się z prawdą. Wysycha dość szybko i nie robi smug. Całe szczęście nie odgniata się na nim pościel. Trwałość to u mnie standardowo 2-3 dni.
Cena: ok 7 zł/ 8,5 ml
Jak Wam się podoba? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















