29 marca 2015

Sleek MakeUp Lip 4 Lipstick Pallete - Ballet

Mogłyście zauważyć w styczniu, że opublikowałam małą wishlistę kosmetyczną (którą nota bene spełniłam w większości w tydzień) i widniała tam paletka pomadek Sleek lip 4 ballet. Podchodziłam do jej kupna jak pies do jeża i ciągle było mi z nią nie po drodze. Na pomoc tutaj przyszła współpraca ze sklepem cocolita.pl, dzięki któremu mogłam wypróbować ową paletkę.
Jak się ona u mnie sprawdziła, przeczytacie poniżej.

Pomadki zamknięte są w poręcznej kasetce z lusterkiem i pędzelkiem. Sama kasetka jest wykonana z dość grubego plastiku i powiem szczerze, że kilka razy zaliczyła upadek, a nawet się nie zarysowała. Wszystkie pomadki ważą 5,4g, aczkolwiek taka ilość w zupełności wystarczy. Wersja Ballet zawiera kolory nude oraz chłodny róż. Idealna jest na co dzień, ale także może przydać się w makijażu wieczorowym. Jednym słowem: wielozadaniowa.
Według producenta w paletce znajdziemy pomadki o wykończeniu: matowym, błyszczącym i satynowym.

Pierwszym kolorem z paletki jest pomadka błyszcząca, o wdzięcznej nazwie Tutu, która oznacza spódniczkę baletową. Nazwa jest bardzo trafna, ponieważ tak jak spódniczki baletowe są lekkie, tak ta pomadka tworzy na ustach bardzo naturalny i lekki wygląd. Tutu jest dla mnie połączeniem lekkiego beżu wpadającego w pomarańczowe tony i transparentnego błyszczyka. Konsystencja różni się od pozostałych, jest kremowa i bardzo miękka, aczkolwiek na ustach pomadka staje się bardzo sucha . Niestety potrafi podkreślać suche skórki i dodatkowo wysuszać usta. Z racji tego, że jest słabo widoczna, znika po ponad godzinie i trzeba wykonywać poprawki. Najmniej się z nią polubiłam.

Pomadka o nazwie Plie jest najlepsza ze wszystkich. W balecie oznacza ona specjalną pozycje baletową, u nas określaną jako przysiad. Z początku wydawało mi się, że pomadka będzie zbyt ciemna, jednak na moich i tak już ciemnych ustach prezentuje się rewelacyjnie. Podbija ich naturalny kolor i wygląda bardzo elegancko. Plie to ciemny brudny róż z bordowymi tonami, idealny na co dzień, ale także na wieczorne wyjścia. Konsystencja jest kremowa, ale zbita i nie rozmazuje się tak jak tutu. Wykończenie jakie tu się uzyskuje to satyna. Zdecydowanie lepiej wypada od koleżanki, jeżeli chodzi o trwałość, ponieważ utrzymuje się około 4 godziny, a następnie równomiernie ściera. 
Jest w takiej samej tonacji kolorystycznej co moje usta, że czasami zastanawiałam się czy pomadka jest na moich ustach, czy zeszła i to mój naturalny kolor :)

Swan lake w opakowaniu wygląda identycznie jak tutu, okazało się jednak, że się różnią. Swan lake to po polsku "jezioro łabędzie", czyli kultowy balet klasyczny. Pomadka ma bardzo suchą konsystencje, ponieważ jest całkowicie matowa. Na pierwszy plan wybija się pomarańcz z lekką domieszką beżu. Jak widać na zdjęciu może podkreślać suche skórki, dlatego usta należy wcześniej dobrze nawilżyć. Pomadka wytrzymuje ok. 2-3 godziny, następnie zaczyna się ścierać od środka, co może nie ładne wyglądać. Jest zdecydowanie lepiej na pigmentowana niż tutu. Powoduje nie miłe uczucie wysuszenia ust, czego ja bardzo nie lubię.

Pirouette jest moim drugim ulubieńcem zaraz po plie. Pirouette to po prostu piruet czyli rodzaj obrotu baletnicy. Obie pomadki mają kremową, ale zbitą konsystencje i dają efekt ładnej satyny. Pomadka jest utrzymana w chłodnej tonacji różu, bez domieszek innych kolorów. Tak samo dobrze na pigmentowana jak plie. Rozprowadzanie jej na ustach to sama przyjemność, kolor uzyskujemy po jednym pociągnięciu pędzelkiem, a kremowa konsystencja sprawia, że nie podkreśla suchych skórek. Utrzymuje się bez obaw około 4 godziny, następnie stopniowo się ściera.

Podsumowując paletka z pomadkami wypadła u mnie w 50% dobrze. Tylko 2 pomadki z 4 są przeze mnie najczęściej używane. Podoba mi się pomysł 4 pomadek w jednym opakowaniu, które jest w sam raz do torebki. Dzięki temu nie musimy wrzucać do torebki kilku różnych, a później ich szukać w tych czeluściach. Jeżeli miałabym postawić każdą z pomadek na stosownym miejscy to podium wyglądałoby tak:
1. Plie
2. Pirouette
3. Swan lake
4. Tutu

Paletkę z 4 pomadkami możecie kupić w cenie 43,90 zł na cocolita

Która pomadka najbardziej Wam się podoba? A może miałyście?

17 komentarzy:

  1. Niby fajna, ale jednak nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie jakaś ta pigmentacja słaba i bardziej rzucały mi się w oczy twoje suche skórki niż te szminki.
    Wolę klasyczne, w sztyfcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie z czterech są bardzo słabo na pigmentowane :) Aczkolwiek z sztyfcie są wygodniejsze, jeżeli chodzi o nakładanie ich na usta poza domem :)

      Usuń
  3. pirouette - najlpszy )
    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga:
    What's in my travel beauty bag? <- zobacz

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne kolory do delikatnego makijażu dziennego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolory wyglądają świetnie! Pirouette w szczególności! Ale chyba jednak się nie zdecyduję na tę paletkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pirouette zdecydowanie najbardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne kolorki, dla mnie idealne. Tylko co do formy opakowania jakoś mi nie podchodzą wolę noremalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. dwojka podoba mi się najbardziej. Super kolory, obawiam się, ze mam za suche usta na nią :(
    http://zyciowa-salatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobają mi się te kolorki ale właśnie zawsze któryś mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  10. Plie wygląda ładnie, ale nie lubię za bardzo pomadek w tej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie miałam pomadek ze Sleeka, ale kolorystycznie wypadają one bardzo ładnie :) szkoda, ze mają dosyć słabe krycie, jak za taką cenę trochę średnio moim zdaniem :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie to wygląda, zdecydowanie moje kolory. Do tego dołożyła być coś co znalazłam tutaj . Możliwe że fajnie by się sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze. Postaram się odpowiadać na wasze pytania :) Pozdrawiam.